Czy warto zapisywać malucha na angielski?

W naszej szkole praktykujemy możliwość przetestowania pierwszych zajęć, aby młody kursant i jego rodzic mógł zobaczyć, jak wygląda taka lekcja, czy jest wartościowa, przyjazna i zachęcająca do kontynuowania nauki.

Rodzice maluchów rzeczywiście chętnie korzystają z takiej możliwości. Przychodzą wówczas ze swoją pociechą na jedne z naszych lekcji angielskiego metodą Teddy Eddie. 

Faktycznie są pod wrażeniem programu, zabaw, materiałów wykorzystywanych w czasie zajęć. Widzą, jak ładnie dzieci angażują się podczas ćwiczeń. Są również zdumieni, że pomimo tego, że ciocia-lektorka mówi do swoich kursantów w większości po angielsku, te zdają się niemal wszystko rozumieć. Nawet nie dziwi ich fakt, że ich dziecku błyszczą się oczy w czasie lekcji, że bez problemu uczestniczy w zabawach, a nawet wyraża ogromną chęć na ponowne przyjście na kolejną lekcję.

I tu często rodzicom włącza się czerwona lampka – czy przypadkiem ta ich pociecha nie jest za mała jednak na rozpoczęcie swojej językowej przygody.

Z podobnymi wątpliwościami często spotykamy się w naszej pracy. O ile, rodzice nie mają problemu, aby podzielić się z nami swoimi obawami, to mamy możliwość opowiedzenia, jak to wygląda z naszych obserwacji.

Tym jednak rodzicom, którzy nie podjęli z nami rozmów na ten temat, a są otwarci na przyjrzenie się tematowi z innej perspektywy – poświęcamy ten artykuł.

Zatem – obalamy MITY o nauce angielskiego w kontekście MALUCHÓW.

MIT nr 1 – Dziecko, które jeszcze nie mówi dobrze w języku ojczystym, nie powinno uczyć się angielskiego.

To zdecydowanie najczęstszy argument. Lingwiści co do tego mają zupełnie inne zdanie, które poparte jest naukowo. Jedno jest pewne – dziecko potrzebuje czasu, aby osłuchać się z językiem i móc odpowiednio zareagować na niego. Kiedy uczy się języka ojczystego, to naturalnie – najpierw słucha swoich rodziców, stopniowo zaczyna rozumieć i reagować. Dopiero ostatnim etapem jest produkcja językowa. 

Z językiem obcym – jest dokładnie tak samo.

Najpierw dziecko przechodzi etap, kiedy oswaja się z melodyjnością języka, akcentem, kojarzy słowa i zwroty. Następnie w miarę indywidualnych możliwości stopniowo powtarza i samodzielnie je wypowiada. 

Musimy tutaj zaznaczyć, że dzieci mają niesamowitą umiejętność słuchania i powtarzania dźwięków. Z racji tego, że ich aparat mowy dopiero się rozwija, są w stanie nauczyć się wymawiać każdy dźwięk w dowolnym języku!

Z wiekiem niestety staje się to coraz trudniejsze. 

Dla dzieci zupełnie naturalne jest to, że nie rozumieją wszystkich słów w języku ojczystym, dlatego nie jest dla nich problemem uczestniczenie w zajęciach prowadzonych w innym języku.

MIT nr 2 – Nauka angielskiego zaburzy maluchowi naukę języka ojczystego.

To nieprawda. Nauka odbywa się tutaj dwutorowo. W najbardziej naturalny sposób. Zupełnie bezstresowo. A do tego – w najlepszym momencie rozwojowym dziecka.

Rodzice też zupełnie nie powinni się przejmować tym, że maluch może mieszać na początku dwa języki i przeplatać słówka polskie z angielskimi. Ale to nie problem, bardziej – powód do dumu, że tak dobrze radzi sobie z produkcją językową.

MIT nr 3 – Ma przecież angielski w przedszkolu. Po co mu zatem dodatkowy kurs?

Często niestety jest tak, że lekcje w ramach zajęć w przedszkolach są dość krótkie i chaotyczne. Dzieci uczą się jakichś słówek, piosenek, albo oglądają bajeczki. Efektywność tych zajęć nie jest zachwycająca, dlatego rodzice nie mogą oczekiwać, że ich dziecko oswoi się z językiem obcym.

Inaczej to wygląda na kursach. Jak chociażby na Teddy Eddie – gdzie każda lekcja jest dokładnie zaplanowana, lektorka mówi do kursantów głównie po angielsku, więc siłą rzeczy – dziecko wynosi z takich zajęć nie tylko ogrom wiedzy, ale również poczucie, że angielski jest na tyle fajny, że chce obcować z nim już zawsze.

MIT nr 4 – Nie chcę zabierać mu teraz dzieciństwa. Jak pójdzie do szkoły, zapiszę go na kurs angielskiego.

O tym już częściowo pisałam wyżej.

Nauka angielskiego wspiera rozwój dziecka. Dodatkowo na naszych lekcjach jest praktycznie sama zabawa, więc maluch nie ma poczucia, że się uczy, a przyjemnie i radośnie spędza czas.

Ma dodatkowo najlepsze predyspozycje – zarówno jeśli chodzi o umysł, który chłonie wszystko jak gąbka, jak i aparat mowy – do opanowania drugiego języka. Bez stresu, bez poczucia wstydu – nauka przebiega zupełnie naturalnie.

Na miejscu każdego rodzica nie mielibyśmy wątpliwości, czy posłać pociechę na kurs. Bo w naszej ocenie – są tylko zalety zapisania malucha na język angielski.

 

Autorka: Sylwia Wróbel, założycielka Szkoły Języków Obcych SPARROW w Osjakowie, Wieluniu i Działoszynie; lektor z ponad 12-letnim doświadczeniem w nauczaniu.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Chcesz zobaczyć jak wyglądają u nas zajecia?

zapisz się na bezpłatną lekcje pokazową wypełniając poniższy formularz





WITAMY W SZKOLE JĘZYKÓW OBCYCH SPARROW

ZAPISZ SIĘ NA BEZPŁATNĄ LEKCJĘ POKAZOWĄ